środa, 16 marca 2016

I love you hyung /5


*Jungkook*
Po odczytaniu sms'a od Yoongiego od razu pobiegłem do windy. Wysiadłem na odpowiednim piętrze i ruszyłem do mieszkania Parka. Na szczęście Min nie ruszał mojej torby i dalej stała pod drzwiami. Chwyciłem ją i zapukałem do środka.
- O! Nareszcie jesteś! - otworzył mi rudowłosy.
- Tak, wybacz za spóźnienie ale Jin hyung się ociągał. - wymyśliłem na poczekaniu wchodząc do środka. Ściągnąłem buty i odstawiłem na dywanik pod ścianą. Park zaprowadził mnie do salonu, gdzie siedzieli jak gdyby nigdy nic Yoongi i Tae.
- Jungkookieeeee! - rzucił się na mnie Taehyung.
- Tak, tak, też się cieszę. - próbowałem odciągnąć go od siebie ale bez skutku. - Jimin, pomocy. - spojrzałem na niego błagalnie. Ten westchnął i podszedł do nas.
- TaeTae nie molestuj go! Nie dawno dostałeś to czego chciałeś! - zdzielił go po głowie.
- Aishh.... - masował obolałe miejsce - Ale to było od ciebie a nie od niego! - w tym momęcie zrobiłem się czerwony a Yoongi chrząknął aby przywrócić ich do porządku.
- Jak będziecie mówić takie rzeczy to wyjdziecie na zboczeńców. - skarcił ich.
- Przepraszam. - powiedział Tae i odkleił się ode mnie.
- Ja nie musze, jestem tu najstarszy. - zaśmiał się Jimin. Wstałem z podłogi i zawstydzony usiadłem obok Mina.
- Już pora obiadowa, może coś zjemy? - zaproponował Park.
- Pizza!!! - krzyknął uradowany Taehyung.
- Popieram. - powiedziałem nie śmiale.
- Mi tam obojętnie. - machnął ręką Yoongi.
- A więc dzisiaj jemy pizzę. - powiedział wpisując odpowiedni numer w telefonie. Przyłożył słuchawkę do ucha i pokierował się do kuchni. Po kilku minutach wrócił do nas. - Dobra, zamówione. - i usiadł między mną a Tae. Przez chwile siedzieliśmy w ciszy nie wiedząc jaki temat poruszyć.
- Przydało by się alko. - rozmarzył się Taehyung kładąc głowę na kolanach Jimina.
- Wam nie sprzedadzą a mi nie chce się iść do sklepu. - westchnął rudowłosy.
- No proooooszeeeeee... - nalegał. Chłopak pokręcił przecząco głową. Tae wbił wzrok w jego oczy i przygryzł, jakby to inni określili, kusząco wargę. 
- Ehh... no dobrze ale wisisz mi przysługę. - wstał i pokierował się do łazienki. Po chwili wyszedł z niej ubrany w długie spodnie. Poszedł do korytarza i ubrał buty. - To ja zaraz wracam, nie rozwalcie mi mieszkania. - zaśmiał się i wyszedł.
- Ymm... Napił bym się czegoś. - powiedziałem nieśmiało.
- Nie krępuj się. Idź do kuchni i weź sobie co tylko chcesz. - odpowiedział Yoongi. Powędrowałem do kuchni. Otworzyłem lodówkę w poszukiwaniu jakiegoś napoju. Znalazłem sok pomarańczowy. Chwyciłem go i postawiłem na blat kuchenny. 
- Chłopaki a gdzie są szklanki?! - krzyknąłem aby mnie usłyszeli. Momentalnie usłyszałem kroki i poczułem jak ktoś stoi za mną... BARDZO BLISKO. Spiąłem się gdy poczułem jak ta osoba oplata jedną ręką mnie w pasie i opiera się brodą o moje ramię. 
- Tutaj są. - powiedział Tae i drugą ręką sięgnął do szafki znajdującej się nad nami. Wyjął dwa naczynia i ustawił obok kartonika.  - Ja też mam ochotę na sok. - szepnął mi do ucha. 
- Kim Taehyung! - krzyknął Yoongi - Mieliśmy trzymać  łapy z daleka a zwłaszcza ty! - wykorzystałem moment w którym poluźnił uścisk i odepchnąłem go od siebie. Szybko nalałem sobie soku do szklanki i ruszyłem do salonu, do Mina. Jedyny normalny w tym kręgu. Nagle drzwi od mieszkania otworzyły się a w nich stanął Jimin z reklamówką z chipsami a w drugiej ręcę trzymał zgrzewkę piwa. 
- Już jestem co mnie ominęło? - ściągnął buty i wszedł do salonu opadając na fotel kładąc zakupy na stole. Spojrzałem przestraszony na trunek, który kupił. - Spokojnie Kookie, do niczego cię nie zmuszamy. - poklepał mnie po ramieniu. Przytaknąłem głową.
- No to, oglądamy coś? - spytał Yoongi.
- Dobra, wybierz coś a ja ide po miskę na chipsy. - Jimin podał mu laptopa i zniknął za rogiem. Mientowo włosy włączył urządzenie i wpisał coś po czym skupiony wyszukiwał filmu. Taehyung dosiadł się do niego i wpatrywał się w tytuły.
- Ehh... ale nudy... Wybierzmy coś ciekawszego! - krzyknął podekscytowany i wyrwał Minowi laptopa. Ułożył go na swoich kolanach i wstukał coś z uśmieszkiem na twarzy. Yoongi przysunł się do niego i spojrzał mu przez ramię.
- Oszalałeś! Nie będziemy pornoli oglądać! - zdzielił go po głowie. Zawstydzony wbiłem wzrok w podłogę, po czym rozglądałem się po pomieszczeniu.
- Pornole oglądamy? - nagle w salonie pojawił się Park z dwiema miskami. Ustawił je na stoliku po czym usiadł obok przyjaciół wlepiając wzrok w ekran.
- Ten idiota chce pornografię oglądać. - powiedział poirytowany Min. Moje poliki przybrały barwę dorodnego pomidora.
- Ja tam nie mam nic przeciwko. - uśmiechnął się Jimin. Dlaczego mi to robią? Nie chcę znów przez to przechodzić. Nabrałem powietrze w płuca i rozchyliłem usta chcąc coś powiedzieć ale jedyne co wydusiłem z siebie to urwany jęk. (A/N: bez skojarzeń zboczuszki :3) - O co chodzi Kookie? - chłopaki gwałtownie podnieśli głowy z nad ekranu kierując wzrok na mnie.
- Bo... bo ja... - jąkałem się. Oni wpatrywali się we mnie chwilę po czym uśmiechnęli się do siebie porozumiewawczo. Wystraszyłem się. Po nich wszystkiego można się spodziewać.
- Nigdy nie oglądałeś pornografii? - spytał Taehyung podchodząc do mnie.
- T-tak, ale nie o to mi chodzi! - pomachałem dłońmi w sposób przeczący.
- No nie wytrzymam... On jest taki słodziaszny!!!!!!!!!! - krzyknął brunet chcąc się rzucić na mnie ale Jimin powstrzymał go łapiąc za kołnierzyk od tyłu.
- Nie będziesz go znów molestować! Ogarnij się! - odepchnął go do tyłu. Chłopak upadł na pośladki sycząc z bólu. Park usiadł przede mną po turecku. - Mów o co chodzi Kookie. - wpatrując się we mnie. No jakbyś nie wiedział o co może chodzić!
- Ja po prostu nie chcę tego oglądać. - spojrzałem na niego błagalnie.
- Dobrze Kookie, to co chcesz obejrzeć? - mówił spokojnie. Przy nim pewnie wyglądałem jak dziecko, które czegoś się boi i zaraz się popłacze.
- Coś normalnego. - podrapałem się po karku.
- Yoongi, wybierz coś normalnego. - zaśmiał się. Mientus nie zwlekał i bez wachania włączył film, uprzednio łącząc laptop z telewizorem przez podczerwień. Jimin rozłożył dół kanapy przez co mogliśmy spokojnie leżeć opierając się o oparcie. Taehyung wtulił się w tors Jimina a on objął go ramieniem, Yoongi leżał z założonymi rękoma na klatce piersiowej a ja leżałem na brzuchu podpierając głowę rękoma i machając co jakiś czas nogami w powietrzu.
~~*~~
Było już po 21. Obejrzeliśmy dwa filmy. Jeden był sensacyjny a drugi komediowy, tak na rozluźnienie. 
- Dobra, może pójdziemy wziąść prysznic? - zapytał Yoongi.
- Ta, to dobry pomysł już późno. - przytaknął Jimin. - Ja idę pierwszy. - kierował się w stronę łazienki.
- Hyung! Ja chcę z tobą! - podbiegł do niego Tae i zniknęli za drzwiami. Yoongi wsypał chipsy do misek i wyjął piwa.
- Ymm... co ty robisz? - spytałem. Ten spojrzał na mnie  jak na idiote.
- No co? Myślałeś że idziemy już spać? - uśmiechnął się ciepło - Zawsze przed melanżem przebieramy się w piżamy aby nie spać w ciuchach. Myślisz że potem będziemy w stanie wziąść prysznic? 
- Przepraszam. - spuściłem głowę w dół.
- Nie masz za co. - poczochrał moje włosy - W ogóle to dobrze że nie pijesz, będziesz nas pilnował. - zaśmiał się.
- Aż tak źle jest?
- Nie chcę cię straszyć ale ostatnio Taehyung wybiegł na ulicę w samych spodenkach krzycząc: Jestem magicznom biedronkom! - zacząłem się śmiać. - Aha a od pijanego Jimina to lepiej trzymaj się z daleka.
- Dlaczego?
- A jak myślisz? Bo robi się strasznie napalony. - przywrócił sofę do porządku. Do salonu wrócili Tae i Jimin.
- Łazienka już wolna. - powiedział Park sięgając po chipsa. 
- Zamawiam. - powiedział miętus po czym zarzucił ręcznik przez ramię i zajął łazienkę. 
Po kilku minutach wyszedł, więc mogłem wziąść prysznic.

*Jimin*
- Hyuuuuung! Obejrzyjmy coś. - prosił Tae.
- Co ty chcesz znów oglądać? Przecież oglądaliśmy dwa filmy. - zapytałem.
- Dobrze wiesz hyung. - szepnął mi do ucha.
- Ehh... co ja z tobą mam. - westchnąłem.
- Orgazm? - zażartował Yoongi.
- Hahaha. Bardzo śmieszne. - rzuciłem w niego poduszką. Taehyung wykorzystał moją nie uwagę i włączył TE treści na laptopie i usiadł z nim obok mnie. - Tae, ty to robisz specjalnie. - objąłem go ramieniem.
- Może tak, może nie. - zaprezentował swój prostokątny uśmiech. Po chwili dołączył do nas sam mientus.

*Jungkook*
Uznałem że starczy mi już tego prysznica i wyszłem z kabiny. Nagle przypomniało mi się że nie zabrałem ze sobą piżamy. Wspaniale. Chwyciłem ręcznik i wytarłem moje mokre włosy następnie wytarłem na oko swoje ciało i zawiązałem ręcznik na biodrach. Uchyliłem drzwi od łazienki wystawiając swoją głowę.
- Chłopaki! Możecie przynieść mi piżame? - krzyknąłem. Cisza. Odczekałem chwilę po czym znów zawołałem. - Chłopaki! - znów cisza. Zdenerwowałem się i wyszedłem w samym ręczniku z pomieszczenia. Pokierowałem się do salonu gdzie zostawiłem torbę z ciuchami. 
- Chłopaki wołałemmm aish... - odwróciłem się na pięcie, gdy zauważyłem co oglądają moi przyjaciele. Już kierowałem się z powrotem do łazienki.
- Jungkook, wracaj! - zawołał mnie Yoongi. Stanąłem w progu plecami do nich. - Wyłączcie to w końcu głupki! - skarcił ich. - Jungkook odwróć się i powiedz nam co chciałeś powiedzieć. - odwróciłem się a   na sofie siedzieli chłopaki wpatrując się we mnie. Jimin i Tae mierzyli mnie wzrokiem. 
- Bo ja... zapomniałem piżamy i... i wołałem aby ktoś mi ją przyniósł ale nikt nie reagował więc przyszedłem po nią. - przełknąłem gule w moim gardle. Nie pewnie podszedłem do torby, która leżała przy sofie. 
- Łaaaa Jungkookie ale ty masz absa! - krzyknął Taehyung. 
- Przestańcie go zawstydzać dekle! - zdzielił ich po głowie mientus. Szybko wyciągnąłem piżame i poszłem szybkim krokiem do łazienki. Wpadłem do pomieszczenia jak poparzony. Rzuciłem ubranie na pralkę i już odwijałem ręcznik gdy ktoś zapukał i wszedł do środka.
- Kookie, coś ci wyleciało. - przede mną stał Park machając mi bokserkami przed twarzą. Sięgnąłem po nie ale Jimin odsunął je. Jedną ręką trzymałem ręcznik a drugą próbowałem sięgnąć moją bieliznę. 
- Oddaj. - powiedziałem.
- Nie. Poproś. - uśmiechnął się cwaniacko. Westchnąłem.
- Proszę oddaj mi bokserki... hyung. - wyciągnąłem w jego stronę rękę czekając aż zwróci mi moją rzecz. 
- Dobra, łap. - rzucił mi je - Wynagrodzisz mi to kiedy indziej. - i wyszedł. Nie zwlekałem i szybko ubrałem na siebie ciuchy. Wróciłem do salonu i stanąłem przy stoliku kradnąc chipsa z miski.
- Dobra, czyli możemy zaczynać. - oznajmił Jimin i sięgnął po puszkę z alkoholem. Kim i Min poszli w jego ślady. Otworzyli je niemal że równocześnie po czym upili kilka łyków. 
Siedzieliśmy tak już z godzinę oczywiście ja nic nie piłem tylko wyżerałem im chipsy. Chłopaki już byli wstawieni i coraz bardziej pszestali się przejmować że jestem tu razem z nimi. If you know what i mean. Jak nie Jimin z Tae to Jimin z Yoongim. Jak oni mogli tak po prostu się całować na oczach drugiego. Jin miał racje. To chory trójkąt. Moje policzki paliły nie miłosiernie. Nie mogłem już wytrzymać więc chwyciłem telefon i włączyłem sobie grę. Ktoś oderwał mnie od rozgrywki siadając na mnie okrakiem. 
- Taehyung, zejdź ze mnie. - na początku powiedziałem grzecznie ale gdy chłopak coraz bardziej przekraczał granicę zbliżając się do mojej szyi zdenerwowałem się i lekko spanikowałem. - Nie rozumiesz? Złaź ze mnie! - zepchnąłem go delikatnie z siebie. Zrezygnowany nic nie powiedział i wrócił do Jimina. Było tu za gorąco więc poszedłem do pierwszego lepszego pokoju i uchyliłem okno. Rzuciłem się na łóżko napawając się przyjemnym chłodem, który owiewał moje ciało. Kurde... mam ich pilnować a przynajmniej tak mówił Yoongi. Westchnąłem i wstałem z mebla. Wyszedłem z ciemnego pokoju i wróciłem do salonu. Stanąłem w progu nie dowierzając w to co widzę. Taehyung siedział na Yoongim trzymając rękę w jego spodniach. Ja nic nie widziałem, wszystkiemu zaprzeczę. Nigdzie nie zauważyłem rudego łba. A co jeśli wyszedł z mieszkania i coś mu się stało? Nie, na pewno nie. Jungkook uspokój się. Wdech i wydech. Rozglądałem się po mieszkaniu. Zauważyłem palące się światło w łazience. Podeszłem do drzwi i nasłuchiwałem przez chwilę. Cisza. Zapukałem w obawie o przyjaciela. Znów cisza. Powoli otworzyłem drzwi i zerknąłem do środka. Jimin siedział na podłodze opierając głowę o ścianę.
- Ej, Jimin. - poklepałem go po policzku. Mruknął coś pod nosem. Uff... żyje. Chwyciłem go pod ramię i zaprowadziłem do pierwszego lepszego pokoju. Ułożyłem go na łóżku i chwyciłem kołdrę. Chciałem go przykryć gdy nagle oczy Parka otworzyły się a jego ręka przyciągnęła mnie do pocałunku... CO?! Co się właśnie dzieje! A-ale... Ja nie... nie jestem homo! Ale to było przyjemne. Delikatnie muskał moje usta swoimi tak jakby bał się że zaraz mu ucieknę jednocześnie masując mój kark. Jęknąłem cichutko gdy zaprzestał czynności i zagłębił się w moich oczach uśmiechając się ciepło. Delikatnie puścił moją szyję. Zrobił to bo był pijany. Na pewno. Okryłem go kołdrą i pokierowałem się do drzwi. - Dobranoc, hyung. - szepnąłem i opuściłem pokój.

wtorek, 15 marca 2016

Zaufasz mi? /Bohaterowie


Dwa lata temu Jungkook stracił ważną mu osobę, którą darzył ogromnym uczuciem. Załamał się i popadł w depresję. Siedemnastolatek trafił do zakładu dla psychicznie chorych po tym jak został kilka razy przyłapany na próbach samobójczych.

Jungkook
Dwa lata temu stracił swojego ukochanego w wypadku. Załamał się po tym wydarzeniu, ostatecznie lądując w szpitalu psychiatrycznym.

MinYun
Ukochany Jungkooka, który zginął w wypadku.

YuLee
Ordynatorka zakładu psychiatrycznego. Trzydziestolatka. Mama Jimina.

Jimin
Syn ordynatorki. Osiemnastolatek. 

Jin
Brat Jungkooka. Dwudziestolatek. Jedyny z rodziny, który z nim pozostał.

Yoongi
Lekarz Jungkooka. Dwudziestopięciolatek. Bliski przyjaciel YuLee.

Taehyung
Psychiatra Jungkooka. Dwudziestolatek. Przyjaciel YuLee i Jimina.

sobota, 12 marca 2016

Przepraszam ToT

Jak widzicie moja aktywność na blogu jest mała. Jest taka z tego względu że pracuję na tablecie (owqrs z klawiaturą bo nie dałabym rady pisać) i ciężko mi jest kopiować opowiadania z Wattpada tutaj, ponieważ przy wklejaniu czegoś do blogera zawsze jest białe tło z tyłu i trzeba to usówać w kodzie html. A tego gówna jest dużo do usówania i jeszcze drobnym druczkiem. Ehh...
I o to powód dlaczego tu nie ma tak często rozdziałów. Postaram dokończyć przenosić opowiadania tutaj a zwłaszcza że wyskoczyłam z nowym Jikookiem na wattpadzie.
Mam nadzieję że rozumiecie i będziecie cierpliwie czekać... jeśli nie to daję wam link do Wattpada: *klik*.

czwartek, 10 marca 2016

Pan spóźnialski [Jikook]

Zamówienie dla Malffu. Jikookowy fluff. Mam nadzieję że się podoba. (Miał być fluff a wyszła drama :I przepraszam. Boże ten shoot jak dla mnie nie ma sensu XD)
Inspirowane tym zdj: (nie jest to stworzone przeze mnie)

*Jungkook*

Wydawać by się mogło że moje życie jest ciągłą rutyną (dom,szkoła,dom,szkoła) otóż nie. Moje życie ma teraz kolorowe barwy przez jednego chłopaka - Park Jimin. Jesteśmy razem już od roku! Widujemy się codziennie, piszemy ciągle sms'y, rozmawiamy przez telefon ale ja ciągle za nim tęsknie! Egoista? Samolub? Jeśli chodzi o tego mężczyznę, zawsze. On jest cudowny!!! Kurcze, Kook ogarnij się, bo zachowujesz się jak zakochana nastolatka.

Jak codzień poszedłem do szkoły. Jimin zawsze karze mi czekać na niego przed sklepem w jakiejś uliczce niedaleko szkoły. Zawsze przychodziłem 30 minut przed czasem a on zawsze się spóźniał. Czekałem na niego z fochem.
- Ach! Jungkookie, wybacz. - do moich uszu dobiegł głos zdyszanego Parka.
- Pff... myślisz że puste ,,wybacz" wystarczy?! - odwróciłem się od niego i strzeliłem focha z przytupem. A co mi tam. Niech zna moją złość.
- Kotek, przepraszam. Wiem że zawsze przychodzisz przed czasem i to spoooooro. - przytulił mnie od tyłu i ucałował w kark. - Wynagrodzę ci to za nie długo.
- Dobra, chodźmy do szkoły bo się spóźnimy. - dalej udawałem obrażonego. Wyrwałem się z jego uścisku, wyszłem z uliczki i ruszyłem w kierunku szkoły. Ten szybko mnie dogonił i szedł obok mnie. Teraz musieliśmy udawać normalnych kumpli. Nie to Żebyśmy się wstydzili, czy coś. Po prostu chciliśmy mieć spokój w szkole.

Po budynku rozszedł się dźwięk dzwonka. Wszyscy zajęliśmy miejsca. Ja siedziałem przy oknie a on w rzędzie obok ławkę przede mną. Wpatrywałem się w tablicę, na której matematyczka zapisywała działania. Jimin odwrócił do mnie delikatnie głowę podpierając się o łokieć. Nagle z kciuka i palca wskazującego ułożył serduszko i uśmiechnął się. Zawstydziłem się i spuściłem głowę w dół. Chwyciłem długopis i udawałem że zapisuję notatki. Na mojej ławce wylądowała karteczka turlając się trochę. Spojrzałem na Parka. On tylko kiwnął głową. Rozłożyłem złożony kawałek papieru.

,,Kocham cię!!!"

Zawstydziłem się jeszcze bardziej. Podniosłem rękę do góry.
- Tak, Jungkook?
- Mogę iść do toalety?
- Dobrze, tylko wróć szybko. - wstałem i ruszyłem szybkim krokiem w stronę łazienek. Stanąłem przed lustrem i ochlapałem twarz chłodną wodą. Może to pozbędzie się moich rumieńców. Trochę pomogło. Ochłonąłem i wróciłem do klasy.

***
Siedziałem przy drewnianym stoliku na ławce razem z moim przyjacielem Taehyungiem. Pałeczkami przebierałem w moim posiłku.
- Jungkook! Boże co ci jest?! - krzyknął nagle brunet. Spojrzałem na niego z zapytaniem.
- Co?
- Dlaczego nie jesz?! Zawsze jesteś żarłokiem! - powiedział z pełnymi ustami.
- Ach! Po prostu mnie już denerwuje! - rzuciłem pałeczkami w stół i odchyliłem głowę do tyłu wzdychając przeciągle.
- Kto cię denerwuje? Kogo mam zabić? - powiedział poważnie, naprężył mięśnie i wydął dolną wargę.
- Haha Tae przecież ty muchy z wody ratujesz! - zaśmiałem się.
- Dobra, szczegóły a teraz mów kto cię denerwuje. - podparł się na łokciach. Spuściłem głowę w dół.
- No... Jimin. - szepnąłem.
- Co ten mięśniak ci zrobił? Już ja mu pokaże! - wstał i chciał do niego iść ale chwyciłem go za rękaw od mundurka i przywróciłem do porządku.
- Uspokój się Tae. Po prostu denerwuje mnie to że zawsze się spóźnia i mówi ,,przepraszam" a następnego dnia robi to samo! - powiedziałem smutno.
- Mój biedny Kookie! - rzucił się na mnie Tae ściskając.
- Tae... dusisz mnie. - wydusiłem z siebie.
- Porozmawiaj o tym z Chimem. - puścił mnie.
- Po co? Żeby powiedział że już nie będzie a następnego dnia i tak się spóźni? - chwyciłem pałeczki i zacząłem jeść. Nagle dołączył do nas Jimin i usiadł obok mnie kładąc tackę z jedzeniem przed siebie.
- Wybaczcie za spóźnienie, nauczyciel mnie przetrzymał. - zabrał się za konsumowanie i położył dłoń na moim udzie.
- Jak zawsze... - szepnąłem i wstałem. Chwyciłem moją tackę i odszedłem od nich szybkim krokiem. W moich oczach pojawiły się łzy ale powstrzymałem się. Nie warto.

*Jimin*
Spojrzałem na oddalającego się Jeona ze zdziwieniem.
- Tae co mu się stało? - spytałem. Ten spiorunował mnie wzrokiem i również wstał.
- Domyśl się. - rzucił na odchodne. Co im się dzisiaj wszystkim stało?

Wieczorem zadzwoniłem do mojego króliczka ale nie odbierał. Następnego dnia przyszedłem w umówione miejsce. Uff.. na szczęście był tam, czekał na mnie jak zawsze.
- A już myślałem że nie przyjdziesz. - przytuliłem go od tyłu i ucałowałem kark. No co? Ja moge. Jestem Park Jimin.
- Ja dotrzymuję słowa. - odepchnął mnie i ruszył w kierunku szkoły.
- Ciastek! Zaczekaj! - pociągnąłem go za nadgarstek, z powrotem wciągając w uliczkę. - Coś się z tobą dzieje ostatnio. Nie podoba mi się to. - przygwoździłem go do ściany. - Okres masz? - zaśmiałem się. Kookiemu nie było do śmiechu jak mi. Wręcz przeciwnie. W jego oczach pojawiły się łzy.
- Tak! A żebyś wiedział! A teraz puść mnie bo spóźnie się na zajęcia. - chciał się wyrwać ale nie pozoliłem mu.
- Nigdzie nie pójdziesz dopóki nie powiesz mi o co chodzi. - spojrzałem mu w oczy. Coś musiało być na rzeczy. Jak na mojego króliczka przystało był bardzo sprytny i wyrwał mi się. Pobiegł spiesznie do szkoły.
Przez cały dzień nie odzywał się do mnie i ignorował mnie. O co chodzi! Zrobiłem coś nie tak? Przecież go nie zdradziłem.

*Jungkook*
Siedziałem w swoim pokoju i odrabiałem lekcje. Poprawiłem swoje okulary, które zjechały mi trochę z nosa i odgarnąłem grzywkę, która mnie drażniła w oczy. Usłyszałem pukanie do drzwi. Nie chciało mi się iść i otworzyć. Jeśli to nic ważnego to ten ktoś sobie pójdzie i da mi spokój. Usłyszałem jeszcze kilka razy pukanie po czym po domu rozległ się dźwięk dzwonka a następnie krzyk.
- Jungkook! Otwieraj te drzwi! Przecież widzę że świeci się w twoim pokoju! - Jimin dobijał się do drzwi. Zrobiłem mu na złość i zgasiłem światło. - Nie rób ze mnie idioty! Otwieraj! - przewróciłem oczami i zszedłem na dół do kuchni zrobić sobie kolację. Niech pocierpi chwilę. Nie spieszyłem się zbytnio. Na spokojnie wyciągałem składniki z lodówki na kanapkę i przysłuchiwałem się poczynanią Jimina. Z gotowym jedzeniem podeszłem do drzwi i przekręciłem zamek od razu kierując się do salonu.
- Wybacz za spóźnienie, robiłem kanapkę. - powiedziałem z ironią. Park szybko wparował do mieszkania i ściągnął buty. Pokierował się za mną do salonu. Usiadłem na sofie i konsumowałem swoją kolację.
- Ciastek... powiesz mi w końcu o co chodzi? - usiadł obok mnie. Odstawiłem talerz i spojrzałem na niego.
- Wkurzasz mnie.
- Co? Dlaczego? - zdziwił się.
- Ciągle się spóźniasz! Przepraszasz a i tak robisz to samo! - oparłem się o oparcie i skrzyżowałem ręcę na klatce piersiowej.
- I tylko o to poszło? - zaśmiał się rudowłosy.
- Nie lubię cię. Idź sobie. - wydąłem dolną wargę i spoglądałem przed siebie.
- Oooo mój mały króliczek naburmuszył się. - rozczulił się Jimin i poczochrał moje włosy.
- Nie dotykaj mnie. - powiedziałem płaczliwie.
- Echh... króliczku. - wciągnął mnie na swoje kolana i głaskał po plecach. - Przepraszam. Od teraz będę wstawał wcześniej.
- A może ty mnie zdradzasz co?
- Jak mógłbym zdradzić mojego króliczka?! Za bardzo cię kocham abym mógł to zrobić. - uśmiechnął się ciepło. - To jest moje. - ucałował moje czoło. - To jest moje. - musnął mój nosek. Czułem jak robie się cały czerwony. - To też jest moje. - pocałował moje policzki. - To na pewno jest moje. - złożył pocałunek na moich ustach. No teraz to byłem pomidorem z warzywniaka. Zawstydzony schowałem twarz w zagłębieniu szyi Chima i wtuliłem się w niego.
- Przepraszam że taki jestem. - szepnąłem.
- Za co? Za to że jesteś słodziutki, przystojny, seksowny i masz fajny tyłek? - zaśmiał się.
- Tak! - rozpłakałem się. Chim odciągnął mnie od siebie i spojrzał w oczy. Spłotłem dłonie na jego szyi aby nie spaść.
- Króliczku nie płacz. Jesteś czystą słodyczą, jak będziesz płakać to mi się tu rozpuścisz! - złożył pocałunek na moich powiekach.
- D-dobrze. - zawstydzony odwróciłem wzok. - Ale jak jeszcze raz się spóźnisz to dostaniesz celibat. - zagroziłem.
- Czyliii... teraz go nie mam? - zapytał z łobuzerskim uśmieszkiem.
- No n-nie. - powiedziałem a rudowłosy wpił się w moje usta.
- Nie marnujmy czasu. - szepnął i zaniósł mnie do mojego pokoju.