niedziela, 31 stycznia 2016

Gang Siedmiu Wspaniałych /9


*Taehyung*

Gdy weszliśmy do posiadłości Namjoona, od razu zatopiłem się w konwersacji z Jungkookiem. Usadziłem obok  siebie mojego dzieciaczka żeby znów nie stała jej się krzywda. Nie wiem ile czasu rozmawiałem z Kookiem ale gdy odwróciłem się jej już nie było. Wystraszyłem się. A co jeśli znów coś się jej stanie. Nie wybaczę sobie. Dałem jej słowo. Obiecałem.
- Kookie? Widziałeś gdzieś _____?
- Nie, cały czas rozmawiałem z tobą. - szybko wstałem i ruszyłem na poszukiwania dziewczyny. Pierwsze co wpadło mi do głowy to Park.
- Widziałeś _____? - spytałem pełen złości. Jimin odwrócił się do mnie wzdychając ciężko.
- Tak. Podeszła do nas i coś miała do powiedzenia ale Hoseok ją powstrzymał i zabrał gdzieś. - co? Hoseok? Co mu strzeliło do głowy?
- Co się stało Tae? - spytała zatroskana SoJu.
- A nic. Po prostu zgubiłem ją i jej teraz szukam. No wiecie, jestem odpowiedzialny za nią. - uśmiechnąłem się. - Wiesz gdzie ją zabrał? - zwróciłem się do Parka.
- Nie wiem. Nie obchodzi mnie to. - burknął. Ruszyłem na dalsze poszukiwania. Nagle zauważyłem Hoseoka siedzącego razem z Namjoonem, którzy popijali piwo. Podbiegłem do nich.
- Gdzie jest _____?! - krzyknąłem i złapałem go za bluzkę.
- O co ci chodzi? Zluzuj trochę.
- Nie udawaj! Park mi wszystko powiedział. Gdzie ona jest?! - nie miałem najmniejszego zamiaru się uspokoić. Poczułem jak ktoś łapie mnie za ramię.
- Tae, uspokój się. Krzykiem niczego nie załatwisz. - to był Jungkook - A tak w ogóle to o co poszło?
- Hoseok zabrał gdzieś _____. - odpowiedziałem.
- Jung, bądź tak dobry i powiedz gdzie ona jest. - powiedział ze spokojem Kook, chodź czułem jak jego ręka zacisnęła się na moim ramieniu gdy usłyszał imię dziewczyny.
- Nie wiem. Było ciemno. Jakiś pokój, chyba gościnny.
- Co jej zrobiłeś idioto? - kipiałem ze złości.
- Nie tknął bym jej nawet gdyby była Azjatką. - powiedział i parsknął pod nosem. Szarpnąłem nim ostatni raz i zwróciłem się do Jeona.
- Pomóż mi szukać. - Kook kiwnął głową że się zgadza.
- Szukajcie a znajdziecie. - dodał Hoseok pod nosem. Przeszukiwaliśmy po kolei pokoje nawołując dziewczynę.


*Główna bohaterka*

Siedziałam dalej w tym pokoju, przy ścianie nie mogąc uwierzyć w to co się stało. Jung mi groził. Nagle drzwi do pomieszczenia otworzyły się wpuszczając jasne światło do środka. W progu stanęli KeShi i Jin całujący się.
- O, _____. Wybacz. Nie wiedzieliśmy że tu jesteś. Zaraz, czy ty płaczesz?! Hej, co się dzieje? - spytała przyjaciółka podbiegając do mnie i złapała mnie za ramię.
- Nic. - odpowiedziałam niemrawo.
- Nie kłam. Przecież widzę.
- Nam możesz powiedzieć. - podszedł Jin. Spojrzałam na niego nie pewnie zastanawiając się czy powiedzieć czy nie. Seok kiwnął głową tak jakby czytał mi w myślach.
- No bo... - zaczęłam - Bo Jung... - jąkałam się.
- Jung co? - Jin zmarszczył brwi.
- Zrobił ci coś? Jak Jimin? - wzburzyła się KeShi.
- Nie... On... - biłam się z własnymi myślami. Oparłam tył głowy o ścianę i wzięłam głęboki oddech. - On mi groził.
- Co?! - krzyknęli w tym samym momencie.
- Ale Jin... - chwyciłam go za nadgarstek - Błagam nie mów mu ani pozostałym że ci powiedziałam. Błagam. - popatrzył na mnie zmieszany.
- Nie powiem. - oznajmił.
- Przysięgnij.
- Nie powiem nic nikomu o tym. Przysięgam. - uśmiechnął się pocieszająco.
- Ty też nie możesz nikomu o tym powiedzieć. - zwróciłam się do KeShi.
- Nie powiem. - uśmiechnęłam się. To był uśmiech ulgi. Ulgi że to z siebie wyrzuciłam. Że nie jestem w tym sama.
- A dlaczego ona nie musi przysięgać?! - oburzył się żartownie Seok.
- Bo nie znam cię jeszcze za dobrze. - zaśmialiśmy się. Siedzieliśmy tak jeszcze z 5 minut dopóki nie ochłonę a następnie wyszliśmy z pokoju. Za nim wyszliśmy rzuciłam:
- Przepraszam za pokrzyżowanie wam planów.
- Jakich planów. - zdziwili się.
- No... Bo chyba nie przyszliście do tego pokoju na herbatkę. - puściłam oczko do KeShi. Ta zaśmiała się i uderzyła mnie lekko pięścią w ramię. Weszliśmy do salonu i we trójkę usadowiliśmy się na wolnej kanapie. Znów musiałam patrzeć jak SoJu jest obściskiwana przez tego... tego...ugh. Nie mam słów na niego.
- Nie martw się. Mi też to się nie podoba. - odezwała się przyjaciółka.
- Park jest z nią tylko dlatego że jemu ojcowi zachciało się zemsty.
- Serio?
- Tak. To co Jimin mi zrobił to była "kara" za podsłuchiwane właśnie tej rozmowy. ... I jak się pieprzył z inną laską. - KeShi zamurowało na moje ostatnie zdanie.
- No to pięknie. - odpowiedziała po chwili. Nagle podbiegł do nas Taehyung i mocno mnie przytulił.
- _____! Tu jesteś! Tak się martwiłem. - martwił się o mnie. No tak, przecież nagle zniknęłam bez słowa.
- Przepraszam Tae.
- Nie przepraszaj. To moja wina. Czy Hoseok coś ci zrobił?
- Skąd wiesz?
- Jimin mi powiedział że zabrał cię gdzieś.
- Nie, nie zrobił. - skłamałam. No przecież próbował mnie udusić.
- Tak bardzo przepraszam. Obiecałem że nikt cię już nie tknie. Zawiodłem. Drugi raz.- zaraz, zaraz. Czy on właśnie... płacze? 
- Tae oppa proszę nie płacz. To nie twoja wina. Po prostu jestem idiotką.
- Powiedziałaś to.
- Co?
- ,,Oppa" - zaśmiał się. Odwzajemniłam jego uścisk. Przez całą imprezę Taehyung trzymał mnie za rękę i nigdzie nie puszczał.
- Tae oppa?
- Tak dzieciaczku?
- Możesz mnie puścić? Muszę do łazienki. - puścił moją rękę - Dzięki. - spytałam się Namjoona gdzie łazienka i od razu się do niej pokierowałam. W łazience jak to w łazience. Zrobiłam swoje i wyszłam. Przechodząc obok dużych, szklanych drzwi tarasowych zauważyłam Jungkooka. Siedział sam przy basenie. Podeszłam do niego.
- Czemu siedzisz tu sam? - najwyraźniej wystraszyłam go bo na moje słowa podskoczył do góry.
- Aigoo! Nie strasz mnie tak.
- Przepraszam. - kucnęłam obok niego.
- Dlaczegooo... - przeciągnął jakby chciał coś powiedzieć ale nie mógł.
- Tak?
- Dlaczego Tae? - posmutniał i wpatrywał się w wodę basenową.
- Nie rozumiem. - spojrzałam na niego.
- Dlaczego ciągle jesteś z Tae? Kochasz go? - co tak nagle? Fakt, ostatnio ciągle spędzam czas z Taehyungiem ale żeby od razu miłość?!
- Ja... nie. - spojrzał na mnie.
- Dlaczego nie widzisz moich uczuć?
- Twoich uczuć? - zdziwiłam się lekko. Jeon nic nie odpowiedział. Zaczął zmniejszać dzielącą nas odległość. Poczułam tak ogromny przypływ gorąca że myślałam o wskoczeniu do tego basenu. Nagle zatrzymał się dosłownie milimetry od moich ust. Spojrzał mi głęboko w oczy po czym oddalił się i znów podciągnął kolana do swojego torsu obejmując je rękoma.
- Przepraszam. - nic mu nie odpowiedziałam tylko wstałam i odeszłam. Gdy weszłam do pomieszczenia odwróciłam się i spojrzałam jeszcze raz na Jeona. Miał głowę opartą o kolana i delikatnie uderzał nią o nie. Czułam że zrobiłam coś złego.
- _____! Ile mam czekać?! - burzył się Tae.
- Już idę! - podbiegłam do niego - O co chodzi?
- Już późno. Pora wracać. - powiedział i poczochrał mnie po głowie.
- Ok. - pożegnałam się z  przyjaciółkami i wyszliśmy z budynku. Wsiedliśmy do samochodu. - Przepraszam że przeze mnie nie mogłeś napić się alkoholu. - no przecież musiał mnie ktoś odwieźć co nie?
- Nie przepraszaj. Za dużo już tych przeprosin jak na dzisiaj. - uśmiechnął się swoim kwadratowym uśmiechem. 
- Dzięki za dzisiaj. Dobrze się bawiłam. - odwzajemniłam uśmiech.
- Czy Hoseok mówił ci coś? - Tae nagle spoważniał. Zdziwiłam się na jego pytanie co na pewno wyłapał.
- Nie. - skłamałam. Taehyung popatrzył na mnie przez chwilę zastanawiając się nad czymś, tak jakby czegoś się domyślał.
- To dobrze. - przez resztę podróży żartowaliśmy sobie. Odprowadził mnie do drzwi i pożegnaliśmy się. Po nocnej rutynie poszłam spać.
To był fajny dzień.

Gang Siedmiu Wspaniałych /8


*Główna bohaterka*

To dzisiaj. Wieczorem idę na imprezę z Taehyungiem. Nawet nie miałam czasu myśleć w co się ubrać. Ciągle mam obawy że spotkam tam Jimina i sytuacja się powtórzy. No nie dziwcie się mi. Może wyolbrzymiam ale prawie zostałam zgwałcona! ...Będzie tam Taehyung i Jungkook więc aż tak mocno nie będę się bać. Muszę tam iść. W końcu jestem to winna Taehyungowi i muszę mieć oko na Parka bo będzie z SoJu. Nie pozwolę mu przelecieć mojej przyjaciółki mimo że mówił że go nie kręci. Spojrzałam na zegar. Jest godzina 14. Wstałam i leniwie powędrowałam do kuchni zjeść obiad. Przy stole siedział już tata czekając na posiłek, który przygotowywała mama. 
- Co czytasz tato? - spytałam patrząc na książkę, którą trzymał w ręku.
- A, to? - spytał machając książką - To jakiś kryminał. Kolega mi polecił no to czytam. - uśmiechnął się.
- I co? Ciekawy? - odwzajemniłam uśmiech i dosiadłam się do stołu.
- Ahhh... I to jak! - westchnął z zachwytem - Dobrze wiesz, że kocham kryminały. - i powrócił do czytania. Po chwili przyszła mama podając nam talerze z gotowym daniem. Uwielbiałam weekendy, bo w tedy mogłam zjeść porządny domowy obiad. Nie taki odgrzewany lub gotowca. Dzisiaj mama zrobiła danie w polskim stylu - pierogi z jagodami. Kocham pierogi z jagodami! Olać to że zawsze mam fioletową buzię od nich. Zabraliśmy się do jedzenia tych pyszności.
- Mamo... mam pytanie. - zaczęłam niepewnie. Przecież mama jeszcze nie wie że gdzieś wychodzę. Zapomniałam z tego wszystkiego jej powiadomić. 
- Pytaj. - powiedziała i skosztowała pieroga.
- Mogę dzisiaj iść na małe przyjęcie z przyjaciółmi? - spytałam odważnie.
- Nie ma mowy. - odpowiedział tata nie odrywając wzroku od drukowanych liter powieści.
- Ale... - zacięłam się szukając odpowiedniego argumentu - Będą tam KeShi i SoJu i... i już nawet umówiłam się że ktoś po mnie przyjedzie. - to ostatnie wydukałam nie pewnie. 
- Kto po ciebie przyjedzie? - dociekał ojciec stając się bardziej surowym. Dobrze wiedziałam że się martwi i nie chce aby stała mi się krzywda. Musiałam im powiedzieć.
- Przewodniczący szkoły. - powiedziałam prawie że szeptem spuszczając głowę w dół. Mama o mało co nie udławiła się kolejnym pierogiem. Ojciec zmarszczył brwi wpatrując się we mnie i przemyślając.
- Kim jest przewodniczący szkoły? - spytała mama.
- Taehyung... Kim Taehyung. - odpowiedziałam biorąc pieroga do ust. Ojciec aż poruszył się na krześle słysząc to.
- Nie żartuj sobie z nas. - powiedział tata.
- Nie żartuję! Na prawdę po mnie przyjedzie. - spojrzałam tacie w oczy.
- Gdzie jest ta impreza? - dopytywał dalej.
- W domu Kima Namjoona. - ojciec znów drgnął.
- Jak ty wmieszałaś się w takie towarzystwo? - zdziwiła się mama.
- Sama tego nie wiem. 
- Czyli mamy spodziewać się zieńcia w domu? - spytała żartobliwie mama.
- To nie jest mój chłopak! - zbulwersowałam się.
- Dobra, dobra. Spokojnie. - uspokajała mnie mama.
- Czyli.... mogę iść? - czekałam w napięciu na pozwolenie. Tata odetchnął głęboko.
- Dwa warunki. - gdy to usłyszałam rozpromieniłam się bo to oznaczało że się zgodził. 
- Jeden: masz czas maksymalnie do północy. Dwa: zero alkoholu i innych rzeczy, które mogą tylko dorośli. Zrozumiano? - spytał stanowczo. Szybko pokiwałam głową na znak że rozumiem.
- Córciu. Ja też mam pytanie. - powiedziała mama.
- Tak?
- Co ty masz na szyji? - spytała ze wzburzeniem. Na śmierć zapomniałam o tym. Przecież miałam to zakryć.
- A, to? To, to po prostu mały wypadek na zajęciach artystycznych. SoJu pobrudziła mnie czerwoną farbą. - wymyśliłam coś na poczekaniu. Rodzice tylko popatrzeli po sobie nie zadawając więcej pytań a mama uśmiechnęła się pod nosem. Po kilku minutach skończyłam posiłek. Pozmywałam i posprzątałam po obiedzie, aby rodzice odpoczęli. Będąc w kuchni podsłuchałam ich rozmowę na temat śladu na moim ciele. Wiedziałam że domyślą się co to jest. Westchnęłam i spojrzałam na zegarek. Wskazywał godzinę 15:41. Pokierowałam się na piętro do łazienki aby się odświeżyć. Po kąpieli ubrałam mięciutki, lawendowy szlafrok z długimi uszami króliczka i nakremowałam twarz oraz  umyłam zęby. Zawinęłam włosy w ręcznik i stanęłam przed szafą zastanawiając się w co się ubrać. Sięgnęłam po czarne rurki z przecięciami na kolanach, luźną, jasno-niebieską koszulkę na krótki rękaw z geometryczną podobizną wilka oraz czarną ramoneskę z różnymi naszywkami i oczywiście czarną bieliznę. Do tego niebieskie martensy. Taki zestaw położyłam na łóżku a buty ustawiłam obok na podłodze. Ruszyłam do łazienki i założyłam bieliznę, spodnie i koszulkę. Stanęłam przed lustrem dobierając kosmetyki. Nie zastanawiałam się długo i wybrałam prosty makijaż - kreski przy oczach i lekko gradientowe usta. Fryzura również nie była specjalnie wymagająca - wyprostowałam włosy i spięłam w wysoki kucyk wyciągając małe włoski aby opadały mi delikatnie na twarz. Nie chcę się chwalić czy coś ale wyglądam dzisiaj mega seksownie i aegyo. Aigooo! Zachowuję się jak Park! Tfu! Spryskałam się ulubionymi perfumami i wyszłam z łazienki. Była godzina 17. Jeszcze godzina do przyjazdu Taehyunga. Napisałam do dziewczyn na KakaoTalk czy są już gotowe. W odpowiedzi otrzymałam selfiaki z ich wyglądem. SoJu ubrała jeansowe rurki, białe conversy i beżowy sweterek a KeShi zdecydowała się na czarne botki ze złotymi akcentami, jeansowe rurki z przecięciami na kolanach oraz czarną koszulę ze złotymi dodatkami na rękawach i kołnierzyku. Nie byłam dłużna i również wysłałam im selfiaka w pełnym stroju. Ktoś zapukał do drzwi. Słyszałam jak mama je otwiera i wpuszcza kogoś do środka a następnie do moich uszu dotarł niski dźwięk głosu Taehyunga, który witał się z moją matką.
- _____! Twój kolega już jest! - krzyknęła mama po polsku. Nawet nie zauważyłam kiedy ten czas mi zleciał na rozmowie z przyjaciółkami. 
- Już idę! - odpowiedziałam również po polsku. Chwyciłam mały czarny plecaczek w białe napisy ,,RUN" i schowałam szybko to co uważałam za potrzebne. Założyłam ramoneskę oraz plecak i chwyciłam buty w rękę biegnąc na dół po schodach.
- Hej Taehyung. - przywitałam chłopaka. Ten na mój widok wyszczerzył się.
- Miałaś mówić inaczej, pamiętasz? - westchnęłam pod nosem i rozejrzałam się czy nie ma rodziców w pobliżu.
- Hej Taehyung oppa. - powiedziałam najciszej jak potrafiłam zakładając przy tym buty i nie spoglądając na niego.
- Nie słyszę, możesz powtórzyć? - uśmiechnął się i wystawił ucho w moją stronę lekko pochylając się a ręce splótł z tyłu pleców. Zdenerwowało mnie to ale i również zawstydziło.
- To... w takim razie musisz iść do lekarza... oppa. - ostatnie słowo niemalże szepnęłam. Skończyłam wiązać drugi but. 
- To ja wychodzę! - zawiadomiłam rodziców po polsku i wyszliśmy. Taehyung od razu złapał mnie za rękę i pociągnął w stronę samochodu. Otworzył drzwi przede mną ciesząc się jak małe dziecko i siadł za kierownicą.
- Masz prawo jazdy? - zdziwiłam się.
- Tak. - odpowiedział i nachylił się przy moim uchu szepcząc - Pięknie dziś wyglądasz. - i odsunął się. Strzeliłam buraka i spuściłam głowę w dół. - No! To teraz przywitaj się jak należy. - i znów się wyszczerzył.
- Przecież już się witałam z tobą!
- Tamto się nie liczy. Nic nie słyszałem. - odpalił silnik samochodu i ruszył.
- Hej Taehyung oppa. - powtórzyłam niepewnie.
- Hej dzieciaczku! - powiedział zadowolony tym co usłyszał z moich ust. Droga mijała nam w ciszy bo nie wiedziałam o czym możemy rozmawiać. - Jak się czujesz po wczorajszym incydencie? - spytał zatroskany. Prawie już o tym zapomniałam. Przecież nadal miałam ślad na szyi.
- Już lepiej ale ten ślad mnie męczy. Rodzice go zauważyli ale na szczęście nic nie krzyczeli. - Taehyung myślał nad czymś. Nie wnikałam co. Dojechaliśmy na miejsce. Taehyung odpiął swój pas i obrócił się do mnie.
- Już nigdy więcej nie pozwolę aby ktoś cię tknął. - i pogładził mnie po policzku. Zamurowało mnie to i zawstydziło. - I nie mów już do mnie Taehyung, tylko Tae. - pokiwałam twierdząco. Wyszliśmy z auta. Od razu do naszych uszu dobiegł głośny dźwięk muzyki dobiegający z posiadłości Namjoona. Dużo osób nie było bo Namjoon zaprosił tylko przyjaciół, którzy mogli przyjść z jakimiś partnerkami. Weszliśmy do środka. Wszyscy skierowali wzrok na nas i zaczęli się uśmiechać witając się z Tae. Chłopak chwycił mnie za rękę i poprowadził na kanapę, na której już siedzieli Jeon i Hoseok. Usiedliśmy pomiędzy nimi i zaczęli rozmawiać. Taehyung zatracił się w rozmowie z Jungkookiem. Zaczęłam rozglądać się po pomieszczeniu. Był to ogromny przestronny dom a raczej willa. Moim oczom natychmiast rzucił się widok obściskiwanej SoJu przez Jimina, który robił podobne rzeczy do tych z wczoraj tylko że jej nie musiał obezwładniać bo pozwalała mu na to. Wkurzyło mnie to niemiłosiernie! Wczoraj pieprzył się z jakąś laską a dziś tymi ustami dotyka moją przyjaciółkę. Już miałam ruszać ale czyjaś dłoń powstrzymał mnie od tego.
- Aż taka zazdrosna jesteś? - spytał Hoseok uśmiechając się bezczelnie.
- Nie jestem! Po prostu jest dupkiem.
- Wiem o co ci chodzi. Jimin mi mówił że podsłuchiwałaś rozmowę i nie tylko to. I spotkała za to cię kara.
- Nie wiesz o co chodzi! - wyrwałam rękę z uścisku i poszłam w kierunku "kochającej się" parki. - Park Jimin! - krzyknęłam. On popatrzył na mnie z lekkim zmieszaniem. Pewnie bał się że powiem o tym SoJu i wszystko się wyda. No i słusznie! - Weź te swoje... - nie dane mi było dokończyć gdyż czyjaś dłoń zakryła moje usta powstrzymując mnie od tego.
- Wybaczcie jej. Po prostu za dużo wypiła i tyle. Już się ulatniamy. - to był Hoseok. Pociągnął mnie w stronę jakiegoś pomieszczenia i zamknął drzwi.
- Coś ty zrobił?! Idiota! Wypuść mnie stąd! - naskoczyłam na niego.
- Aleś ty bezczelna. Zero szacunku. Nie dziwię się że Jimin cię ukarał. - zbliżył się na niebezpieczną odległość - A teraz posłuchaj... - przycisnął mnie do ściany, jedną ręką chwycił mnie za szyję jakby chciał mnie udusić a drugą oparł się o ścianę - Nie będziesz wtrącać się w sprawy Parka ani żadne inne nasze sprawy. Zrozumiano? - ścisnął chwilowo mocniej rękę przez co zakrztusiłam się i zaczęłam kaszleć. Bałam się. Kolejny raz przestraszyłam się drugiego człowieka. Pokiwałam twierdząco głową. - Nie pasujesz do naszego świata i tu nie chodzi o twój wygląd. - puścił moją szyję. - No, no. Fajny znaczek ci Jimin zrobił. Pewnie Taehyunga szlak trafił. - zaśmiał się pod nosem. 
- Jesteś takim samym dupkiem jak Park! - krzyknęłam mu w twarz.
- Jeszcze chce ci cię szczekać? - przestraszyłam się Junga. Byliśmy sami w zamkniętym pokoju. Znikąd pomocy. A co jeśli mnie pobije albo pozbędzie się mnie. Są tak bogaci że nikt nawet nie zauważył by zniknięcia jednej nic nie znaczącej dziewczyny.
- Wypuść mnie. - szepnęłam patrząc w podłogę.
- Co? Nie słyszę.
- Wypuść mnie! - krzyknęłam patrząc mu prosto w oczy a moje własne zalały się łzami.
- Dobra. Ale spróbuj komuś powiedzieć a znów się spotkamy. - ostatni raz szarpnął mną i wyszedł z pomieszczenia.

CDN...

Gang Siedmiu Wspaniałych /7

(OMG co to za rozdział xD Boję się że akcja toczy się zbyt szybko i wszystko idzie w złą stronę. Co o tym myślicie? Jeśli tak to śmiało piszcie i piszcie co poprawić xD Przyda się. Miłego czytania i na wstępie już mówię że NIE WIEM Z KIM BĘDZIE GŁÓWNA BOHATERKA xD i coś czuję że z tego zrobi się moda na sukces :') sorka za ten nadmiar cukru na końcu xD )



*Główna bohaterka*
Wciąż nie mogę zapomnieć o tym co zrobił wczoraj Taehyung i jeszcze to zdanie: ,,Karmię moje dziecko''. Dziecko? Myślałam że zapadnę się pod ziemię. Ahhh! Naprawdę, to było takie zawstydzające! Nie wiem co już gorsze. Jego wczorajsze karmienie mnie czy jutrzejsza impreza, na którą mam z nim iść. Z moich myśli oderwał mnie Jimin, który przechodząc obok szturchnął mnie swoją torbą. Podniosłam wzrok na jego plecy. Chłopak kierował się w stronę nieodwiedzanego korytarza, w którym znajduje się pokój Taehyung'a i kilka innych ale mniej ważnych pomieszczeń (nauczyciele pozwolili mu zrobić z nimi co chce). Nikt tam się nie kręcił, ponieważ Jaśnie wielmożny Pan Przewodniczący tak zarządził że rzekomo nie chce aby mu przeszkadzano podczas pracy. Nie oszukujmy się. Taehyung i reszta ich bandy są bardziej wpływowi niż kuratorium i dodatkowo SeokJin to przecież syn dyrektorki. Przed skręceniem do korytarza zatrzymał się i sprawdził czy nikt za nim nie idzie tak przypuszczam. Żeby nie dać się zauważyć schowałam się za szafką. Park odwrócił się i zagłębił w dany korytarz. Ruszyłam za nim. Moja ciekawość zwyciężyła nade mną. Jimin stanął przed drzwiami i zapukał 4 razy. Za pewne to był jakiś znak że to on idzie bo najpierw zapukał 2 razy po czym zrobił odstęp i znów uderzył w drzwi podwójnie po czym wszedł. Odczekałam chwilę i podbiegłam do drzwi przykładając do nich ucho usiłując coś usłyszeć. Rozmawiał z kimś.
- Nikt nie wie że tu jesteśmy? - spytał damski głos, który był mi nieznany.
- Nie. Nikt nie wie. Więc.... Przejdźmy do rzeczy. - po tych słowach Park'a nastała cisza. - Wiem że chcesz. - powiedział to nagle Jimin prawie niesłyszalnie jakby szeptał. Po chwili cisza zamieniła się na ciche pojękiwania dziewczyny. Czy on właśnie pieprzył się z jakąś uczennicą?! Jaki dupek! Jestem na niego tak wściekła! Jęki przyjemności dziewczyny stawały się coraz głośniejsze. Chwyciłam telefon i napisałam do SoJu:

,,Do: SoJu =^.^=
Hej widziałaś może gdzieś Jimin'a bo Taehyung go szuka? ^^"

To co przeczytałam zmiotło mnie całkowicie.

,,Od: SoJu =^.^=
Tak, był ze mną ale właśnie niedawno poszedł już do Tae bo napisał do niego."

czwartek, 28 stycznia 2016

Gang Siedmiu Wspaniałych /6



*Taehyung*

Cieszyliśmy się gdy widzieliśmy że z Sugą hyung'iem już lepiej. Potem przyjechała jego mama więc ulotniliśmy się aby mogli w spokoju pogadać no i też trochę się zasiedzieliśmy i pielęgniarka kazała nam już dać odpocząć poszkodowanemu. Teraz siedzieliśmy w samochodzie Nam'a kierując się ku naszemu ulubionemu baru. Nie był to bar, w którym piło się alkohol do upadłego a raczej miejsce gdzie można się spotkać paczką i coś zjeść. Lubiliśmy ten lokal. Atmosfera była w nim przyjazna. Nawet pracownicy traktowali wszystkich jak bliskich znajomych a nawet jak rodzinę. Zawsze jesteśmy tam mile widziani zwłaszcza że jesteśmy stałymi klientami. Gdy dotarliśmy na miejsce każdy się cieszył jak dzieci że coś zjemy. No w końcu tu chodzi o jedzenie! Weszliśmy odważnie do pomieszczenia i od razu niebiański zapach jedzenia pieścił nasze nozdrza. Rozsiedliśmy się przy naszym ulubionym stoliku i szukaliśmy dla siebie w menu potraw, na które teraz mamy ochotę. Jak zwykle kłóciłem się z Kook'iem, które jedzenie lepsze i jak zwykle każdy się z nas śmiał. Gdyby był z nami Suga zapewne powiedziałby ,,Everyone is so weird today" i zrobiłby tą swoją minę zdegustowania. Wraz ze skończeniem kłótni z Jeon'em podeszła do nas Mina - jedna z kelnerek.
- Cześć chłopaki! Co dzisiaj zamawiacie? - powiedziała i uśmiechnęła się. Zawsze Namjoon składa zamówienie więc i tym razem tak było.
- Emm... po wielu rozważaniach i kłótniach... - podkreślił ostatnie słowo i spojrzał na mnie i Jungkook'a wymownie - ...zdecydowaliśmy że weźmiemy to co zawsze. - kelnerka zaśmiała się na ten gest Kim'a i zapisała w notesiku nasze zamówienie. Po 15 minutach otrzymaliśmy nasze jedzenie. Wszyscy od razu zaczęliśmy pochłaniać nasz posiłek. Nagle telefon w mojej kieszeni za wibrował. Wyjąłem go a na wyświetlaczu widniał napis ,,Nowa wiadomość od: Nieznany numer" od razu odblokowałem go i stuknąłem w ten sam napis. 

,,Od: Nieznany numer
Cześć Taehyung. To ja _____. Znalazłam tą "dupe" dla Jin'a (KeShi), więc dajcie mi już spokój. A Park ma zerwać z SoJu!"

Ahhh ta dziewczyna. Westchnąłem i uśmiechnąłem się pod nosem.
- Tae co ci tak wesoło? - spytał Jimin a wszyscy od razu spojrzeli w moją stronę.
- Nie twój interes. Ty się zajmij swoją nową dziewczyną. A tak w ogóle to zaprosiłeś ją na imprezę? Bo _____ nie jest zbytnio zachwycona że z nią jesteś. - kontratakowałem go.
- Nie wiem jeszcze a poza tym to nie jej sprawa. Poza tym mam swój plan i muszę go zrealizować a ona tylko przeszkadza. - naburmuszył się Park. Kątem oka widziałem jak siedzący obok mnie Kookie zerkał do mojego telefonu z zaciekawieniem z kim piszę. Wygląda jak małe dziecko, które chce coś zobaczyć ale jest za niskie.
- On pisze z _____! - krzyknął nagle Jeon.
- No i co? Zazdrosny jesteś? - odparłem i uśmiechnąłem się zawadiacko. Jungkook zarumienił się. Hah tak to z niego taki bad boy a jak przyjdzie co do czego to czerwieni się jak te wszystkie laski gdy Park je komplementuje.
- Nie! - krzyknął i kontynuował jedzenie.
- Biedny Jungkookie się zakochał. - powiedział Hoseok i zrobił smutną aegyo minkę do niego. Wszyscy znów zaczęli się śmiać. Wykorzystałem sytuację i odpisałem dziewczynie przy okazji zapisując sobie jej numer.

,,Do: _____ ♥
Brawo! Świetnie się spisałaś. Ale wiesz że jesteś mi coś winna. ^^"

Wysłałem a Kook znów spoglądał mi do telefonu.
- Jeon Jungkook! Do cholery ja nie patrze ci jak z kimś piszesz! Jak jesteś taki zazdrosny to umów się z nią cioto! - wiedziałem że znów będzie pomidorem więc specjalnie to powiedziałem.
- Nie jestem zazdrosny tylko ciekawy a to jest różnica. - burknął.
- Dobra młody nie oszukuj się. - parsknął Nam. - A! No tak, czyli Tae idzie na imprezę z _____. - przypomniało się Namjoon'owi.
- Co?! - krzyknęli wszyscy równocześnie z wielkim szokiem na twarzach.
- No tak wyszło no. Po prostu jest mi coś winna i tyle. - powiedziałem i uśmiechnąłem się eyesmile'm.
- Chłopaki ja wszystko wiem. Nie ukrywajcie tego. - odezwał się nagle Jin.
- Co wiesz? - spytałem.
- To że ukartowaliście to aby KeShi ze mną poszła na tą imprezę do Nam'a a w tym celu wykorzystaliście jeszcze jej przyjaciółkę i męczycie ją ciągle. - w tym momencie  mi i Nam'owi opadła szczęka.
- Skąd to wiesz? - wydukał Namjoon.
- Od KeShi... a KeShi wie od _____. - odpowiedział.
- Nie jesteś na nas zły? Po prostu wiedzieliśmy jak bardzo ci się podoba więc chcieliśmy ci pomóc trochę bo jesteś nieśmiały. - powiedziałem i spuściłem głowę. Jin przez chwilę nie wiedział co ma odpowiedzieć.
- Nie, nie jestem zły. No może trochę ale i tak dzięki chłopaki. Tak trochę mi pomogliście. - uśmiechnął się.
- Wybaczcie ale się wtrącę. Czy w ogóle każdy znalazł se dupe na tę impre? - wtrącił się Hoseok.
- No ja, Jin i Jimin mamy. Nie wiem jak reszta. - powiedziałem.
- Nie martw się Jungkookie! Znajdę ci kogoś! Tobie Hoseok hyung też. - krzyknął Park i uśmiechnął się z eyesmile. Jeon posmutniał.
- Nie wiem czy idę na tę imprezę. - szepnął.
- Idziesz i koniec kropka! Z dziewczyną czy bez to nie ma znaczenia. - krzyknął Jin aby pocieszyć jakoś chłopaka.
- Pomyślę nad tym. - znów szepnął. Nagle do Jin'a ktoś zadzwonił.
- O! Wybaczcie na chwilę chłopaki. Żona dzwoni. - zażartował i odszedł na co odpowiedzieliśmy uśmiechem. W tym czasie kontynuowaliśmy jedzenie a Park ciągle flirtował wzrokiem z jakąś laską. Ja znów dostałem sms'a. 

,,Od: _____ ♥
Nigdy tego nie zrobię! Zapomnij i dajcie mi już spokój! I PARK MA ZERWAĆ Z SOJU!!!"

Aż sobie wyobraziłem jej minę gdy to do mnie pisała. Od razu jej odpisałem.

,,Do: _____ ♥
Masz być gotowa przyjadę po ciebie."

,,Od: _____ ♥
Nigdy."

,,Do: _____ ♥
Park nie zerwie z SoJu a ja to wykorzystam.
Pamiętaj. ^^"


Teraz na pewno się zgodzi.
- Tae? - spytał nie śmiale Kook. - Co ona musi zrobić? - no szlak mnie trafił. Ten dzieciak znów zaglądał. Normalnie zero prywatności ale ja się za to zemszczę.
- Jesteś za młody by to wiedzieć. - dokuczałem mu.
- Hyung! Jestem w 2 liceum! Ona z resztą też! Nie jestem dzieckiem. - zbulwersował się.
- Dla nas zawsze będziesz. - powiedziałem i rozczochrałem mu włosy. On wkurzył się i poprawił je natychmiastowo używając telefonu jako lusterko. Do naszych uszu dobiegł głos Jin'a
- Ey! Chłopaki! - krzyknął - Jak już mówiłem "żona" dzwoniła i pytała się czy może dołączyć razem z SoJu i _____ bo wracają właśnie z zakupów i są niedaleko. - wszyscy się zgodziliśmy. Jin dał znać sms'em KeShi że mogą dołączyć. Po niecałych 10 minutach do lokalu weszły dziewczyny i przywitały się. Oczywiście po minie _____ wnioskowałem że przyszła tu tylko i wyłącznie dla jedzenia. KeShi siedziała obok Jin'a, SoJu obok Jimin'a , który już przestał flirtować z tamtą laską ale co jakiś czas udawał że się rozgląda i zerkał na nią a _____  oczywiście że usadowiłem ją obok siebie. Oczywiście tak żeby nie siedziała obok Jeon'a, który siedział obok mnie co pewnie jeszcze bardziej go rozwścieczyło. Pewnie znów będzie potem miotał przedmiotami. Dziewczyny zamówiły posiłek, który otrzymały w szybkim tempie. Z zafascynowaniem wpatrywałem się w dziewczynę obok mnie która ze smakiem zjadała kimchi. Mimo że mieszka w Korei już od ponad aż 2 lat to nadal nieporadnie używała pałeczek. Chwyciłem więc ją za rękę i zabrałem jej je na co Jeon aż ścisnął pięść.
- Co ty robisz?! - krzyknęła dziewczyna. Chwyciłem pałeczkami kawałek warzywa i nakierowałem na jej usta.
- Karmię moje dziecko. - powiedziałem i pokazałem jej mój kwadratowy uśmiech. Reszta wpatrywała się w nas i czekała na ruch dziewczyny. KeShi uśmiechała się do _____ z resztą nie tylko ona bo reszta również miała uśmieszki na twarzy. Ta nic nie odpowiedziała tylko rumieniąc się otworzyła buzię z lekkim grymasem na twarzy pozwalając mi abym ją karmił a jej wzrok powędrował w przeciwną do mnie stronę. To dobry znak. Jeden łokieć położyłem na stole i dłonią podpierałem się o policzek przez co zasłoniłem Jungkook'owi widok na nią a drugą karmiłem moją dziewczynkę. Za każdym razem gdy porcja trafiała do jej ust rumieniła się i spuszczała swoją głowę w dół w ciszy przeżuwając. Dłonie miała złożone jak do modlitwy, które spoczywały pomiędzy jej udami. Naprawdę wyglądała jak mała bezbronna dziewczynka. Na chwilę oderwałem się od tego uroczego obrazka i spojrzałem na Jimin'a, który wzrokiem pokazywał mi na Jeon'a. Odwróciłem więc lekko głowę tak żeby się nie zorientował i kątem oka zerknąłem na niego. Na jego twarzy malował się wykrywalny tylko przez jego przyjaciół grymas złości a jego pięści lekko zaciskały się. Uśmiechnąłem się do Parka i powróciłem do wykonywanej wcześniej czynności. Nim się obejrzałem jedzenie zniknęło z naczynia a _____ popijała przez słomkę jasny napój. Dochodziła 19 więc każdy już się zbierał do wyjścia. Zapłaciliśmy, podziękowaliśmy za posiłek i udaliśmy się na zewnątrz.
- Jest już późno więc może podwieźć was do domu dziewczyny? Bo chłopaki znając życie na pewno pojadą ze mną a wy musiałybyście wracać same. Mój bus jest duży więc pomieścimy się.- zaproponował Namjoon.
- Oczywiście, skoro proponujesz. - odpowiedziała za wszystkie KeShi co nie spodobało się _____. Koniec końców nie chciała wracać sama bo SoJu też się zgodziła więc pojechał razem z nami. Dziewczyna siedziała pomiędzy mną a Hoseok'iem, SoJu pomiędzy Jimin'em a Jeon'em a na początku KeShi z Jin'em no i kierowca Nam. Jechaliśmy tak kilka minut momentami stojąc w korku ale ten czas umilała nam muzyka z wspólnego pendrive'a chłopaków. Nagle w głośnikach rozbrzmiała piosenka Tori Kelly - Paper Hearts.
- Aigoo! Kocham tą piosenkę! Pod głośń proszę! - krzyknęła _____ a Nam zrobił to o co prosił i uśmiechnął się. Jungkook obrócił się w stronę dziewczyny i popatrzał na nią ze zdziwieniem a ja od razu spiorunowałem go wzrokiem. - O co chodzi Jeon? - spytała dziewczyna.
- Nic tylko że... ja też uwielbiam tą piosenkę. - powiedział Kook i usiadł z powrotem na swoje miejsce. Po kilku minutach stanęliśmy pod pierwszym domem - KeShi. Oczywiście Jin odprowadził swą księżniczkę i cmoknął ją na pożegnanie. Każdy krzyknął na ten gest ,,Aigooo!" na co para się zaśmiała. Teraz pojazd zatrzymał się przed domem SoJu. Jimin oczywiście nie chciał być gorszy i zrobił podobnie do Jin'a tylko jak na Park'a przystało on nie zrobił jakiegoś zwykłego cmoknięcia. On połączył ich usta w długim namiętnym francuskim pocałunku. Gdyby nie to że miał plany zapewne już by dawno ją przeleciał. _____ gotowała się ze złości na co się uśmiechnąłem pod nosem.
- Jak chcesz to tak samo mogę cię pożegnać. - i ułożyłem swoje usta w dzióbek.
- Głupek. - szepnęła cicho dziewczyna i rumieniąc się spuściła głowę w dół krzyżując przy tym dłonie na klatce piersiowej. Gdy Jimin wsiadł do pojazdu _____ obrzuciła go spojrzeniem śmierci. Na co on parsknął i pokręcił przecząco głową. Następnym domem był dom mojego dziecka. Jak na dżentelmena przystało odprowadziłem damę do drzwi. - Dzięki. - rzuciła i już chciała otwierać drzwi ale zapytałem
- A za co? - splotłem dłonie z tyłu pleców i lekko nachylając się do przodu przekręciłem głowę w lewą stronę i czekałem na odpowiedź z otwartą buzią wymieszaną z uśmiechem.
- Za... no... - jąkała się - No za to z pałeczkami no! - krzyknęła zażenowana.
- Jak chcesz możemy to kiedyś powtórzyć. - posłałem jej uśmiech i poczochrałem jej włosy.
- Nie dzięki. Do naszego następnego spotkania zdążę się nauczyć porządnie jeść pałeczkami. - uśmiechnęła się zadziornie i weszła do środka a ja wróciłem do samochodu.
- Miały być segzy! - krzyknął Hoseok.
- Nie segzy tylko buzi buzi ale to pierwsze też może być. - zaśmiał się Jimin. Przez resztę podróży Jeon nie odezwał się słowem.